Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ca Ira
#1
Sšdzšc po iloœci postów wyglšda na to, że nikt albo tego nie oglšdał,
albo okazało się to kupš g..., że nie warto marnować czasu.


Nie jestem entuzjastš tej formy muzycznej (co więcej: w pištkowy wieczór po
raz pierwszy obejrzałem operę od poczatku do końca) i przed telewizorem
zasiadałem z mieszanymi uczuciami. Jednak pomimo swojego kalibru gatunkowego
(nie ukrywajmy, nie był to utwór zbyt łatwy w odbiorze) "Ca Irę" słuchało
się całkiem przyjemnie; rozmach, pompatycznoœć, œwietne partie orkiestrowe.
W każdym bšdŸ razie na pewno pozostawiła ona lepsze wrażenie niż
country-rockowy gniot Gilmoura.
Poza tym trzeba przyznać, że Janusz Józefowicz stanšł na wysokoœci zadania
odwalajšc kawał dobrej roboty jeœli chodzi o scenografię i reżyserię.

PS. Komentujšc oba koncerty "znawcy" z portalu onet.pl zatytułowali relację
"Gilmour- Waters 1:0". Bardziej adekwatny byłoby "Ca Ira nokautuje On An
Island" :-)
PS2. Dziwię się, że nie bylo protestów, bo niektóre fragmenty trochę
bluŸniercze były jak na polskie realia Uśmiech), a jak Jezus spadł z krzyża...
gdybym byl radiomaryjny to by mnie zmroziło. Zresztš szło na żywo więc poseł "Clerasil" Bosak i jego fumfle z MW nie zdšżyli zareagować. Pewnie lada dzień poseł Kurski postawi wniosek o pozbawienie obywatelstwa Józefowicza, aktorów, stytystów, członków ekipy technicznej itp, a Tosiek M. stwierdzi że Roger i Józefowicz działali na rzecz sowieckiego wywiadu - taki skrót myœlowy ;->
Odpowiedz
#2
Patique, Ty znow chcesz sie bic? ;>

Country-rockowy gniot? Oj, chyba naraziles sie fanom Knopflera, ktory takie "gnioty" uprawia od lat...

Tacy "znawcy" jak sam to okresliles pewnie tez widzieli obydwa koncerty w tv. Ja bylem osobiscie na operze RW (trybuna 1, po prawej stronie patrzac ze sceny). Widowisko niesamowite! Waters pokazal, ze potrafi komponowac opery (libretto juz nie jego, a szkoda... ale pewnie wiecej byloby o jego ojcu Oczko ), a Jozefowicz przeszedl sam siebie. Kilka razy mialem gesia skorke. Efektu dodawaly ladujace co kilknascie minut samoloty, ktore podchodzac do ladowania na Lawicy przelatuja kilkadziesiat metrow nad Targami.

Tylko jak mozna porownywac tak rozne imprezy jak Ca Ira i koncert Gilmoura? Co to? Wyscigi jakies? Nie wiem jak mozna z taka zaciekloscia godna wyznawcow Rydzyka gnoic Gilmoura, nie bedac nawet na miejscu i nie wiedzac co sie krytykuje? Litosci... Stojac w kolejce przed wejsciem na opere rozmawialem i slyszalem rozmowy ludzi, ktorzy prosto z Poznania jechali do Gdanska. Gdyby nie wypadek losowy sam bym tak zrobil...

Co do tego nokautu... Nie wiem ilu widzow bylo na Gilmourze, ale na Watersie bylo "tylko" 14 tys. Z tego co slyszalem to w stoczni bylo kilkadziesiat tysiecy. Glupie porownanie. Tak samo glupie jak porownanie rockowego koncertu i opery. Po co to porownanie?

mencin
You get the shiver in the dark...
Odpowiedz
#3
Dokladnie... A spojrzcie co pisze Onet. gilmour:waters - 1:0. Rece opadaja :/ Obaj to geniusze, nie ma sensu prowadzic jakichs bezcelowych rankingow.

Mencin ja slyszalem o 40 tys :unsure: ale w takim razie moje zrodlo bylo malo wiarygodne :wacko:
You do what you want to
You go your own sweet way...
Odpowiedz
#4
BET,
40 tys na Gilmourze czy na Watersie? Na Watersie na pewno nie, bo tyle by sie nie zmiescilo na tym placu Uśmiech Mozliwe, ze na Gilmourze, wszak rok temu bylo tam 100.000 ludzi.

mencin
You get the shiver in the dark...
Odpowiedz
#5
Opera to nie koncert. Porównanie bez sensu. Operę słuchałam z płyty i oglšdałam w TV. Dobra... z tym, że w drugiej czeœci opery usnęłam. A na koncercie bawiłam się œwietnie. Jednak co tu porównywać? Dwa zupełnie inne dzieła muzyczne? Heh? Ale jeœli mam być szczera to Division Bell to moja ulubiona płyta Pink Floyd, a na niej Watersa nie słychać... ave High Hopes Oczko
Odpowiedz
#6
Przecież te kłotnie Rogers-Waters sš zupełnie, ale to zupełnie, pozbawione sensu. Nie da się tego obliczyć realtywnš i obiektywnš miarš, to nie skok w dal, czy rzut oszczepem....
Oszczędzcie sobie nerwów.
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Odpowiedz
#7
Cytat:Originally posted by mencin@Aug 29 2006, 01:26 PM
Nie wiem jak mozna z taka zaciekloscia godna wyznawcow Rydzyka gnoic Gilmoura, nie bedac nawet na miejscu i nie wiedzac co sie krytykuje?
Co do tego nokautu... Nie wiem ilu widzow bylo na Gilmourze, ale na Watersie bylo "tylko" 14 tys. Z tego co slyszalem to w stoczni bylo kilkadziesiat tysiecy. Glupie porownanie. Tak samo glupie jak porownanie rockowego koncertu i opery. Po co to porownanie?

mencin
Drogi Mencinie,

Piszšc nokaut miałem na myœli poziom atystyczny obu wydawnictw, a nie iloœć osób które przyszły na występy rzeczonych fanów (co zresztš nie jest przecież wyznacznikiem pozycji zajmowanych przez Rogera i Gilmoura). Nie byłem ani w Poznaniu ani w Stoczni, ale znam "Ca Irę" i "On An Island" i stšd moja opinia. Zresztš "On An Island" jest dla mnie jednym z większych (jeœli nie największym) muzycznych rozczarowań ostatnich kilku lat.

Tyle w kwestii wyjasnień

PS1. Nikogo nie chcę bić; z natury jestem peaceful Oczko
PS2. O twórczoœci Marka nigdy nie mówiłem "gniot". Country-rock w wykonaniu MK jest OK Oczko
Odpowiedz
#8
Ja Panom z Pink Floyd podziękowałem już dawno. Połknęli kilka pokoleń i czy teraz uda im się zarazić swojš muzykš następne , to już oceni historia.
Operę RW oglšdalem w telewizji i nie udało mi się usnšć tak jak Trissi, ale też nie było żadnych momentów, ktore powaliły by mnie z nóg. W poprzednich stuleciach wielcy tego œwiata komponawali opery i myœlę, że opera RW ma z tamtymi dziełami jednš wspólnš cechę:
"Zarówno w tamtych jak i w tej - nie wiadomo o co chodzi"
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#9
.... a mnie opera zwaliła z nóg. Włšczyłem telewizor na 10 minut, żeby zobaczyć o co chodzi - bo przecież normalny człowiek nie wytrzyma z operš dłużej niz ten czas. Jednak szczena mi opadła do ziemi i w takim stanie przez 2 i pół godziny. Napisy po polsku pozwoliły mi zrozumieć sens opery i w połšczeniu z oprawš do dziœ daje mi ten spektakl dużo do myslenie. Nie jestem koneserem muzyki poważnej, ale w takim wydaniu to ja chętnie mogę tego słuchać..... barwo Mistrzu (no może viceMistrzu - bo Mistrz to przecież Marek) Szczęśliwy
Odpowiedz
#10
Cytat:Originally posted by Patique@Aug 29 2006, 06:01 AM

PS2. Dziwię się, że nie bylo protestów, bo niektóre fragmenty trochę
bluŸniercze były jak na polskie realia Uśmiech), a jak Jezus spadł z krzyża...
gdybym byl radiomaryjny to by mnie zmroziło. Zresztš szło na żywo więc poseł "Clerasil" Bosak i jego fumfle z MW nie zdšżyli zareagować. Pewnie lada dzień poseł Kurski postawi wniosek o pozbawienie obywatelstwa Józefowicza, aktorów, stytystów, członków ekipy technicznej itp, a Tosiek M. stwierdzi że Roger i Józefowicz działali na rzecz sowieckiego wywiadu - taki skrót myœlowy ;->
obawy mam podobne Szczęśliwy - krótko piszę bo teraz skróty w modzie
Odpowiedz
#11
Ogladałem pierwszš częœć i trzeba przyznać, że Waters to wszechstronny goœć. Nie boi się wkraczać w teoretycznie niedostępne rejony (opera) dla niego.
Jednak najbardziej wkurzyło mnie, że tuż przed samym poczštkiem TVP1 puœciła reklamę ostatniej płyty Gilmoura. Bardzo nieelegancko i nie fair.
Odpowiedz
#12
ja tyle co uslyszalem w pociagu od fanki pink floyd
zawiedziona koncertem ( 50 000 ludzi okolo ) i ponoc bardzo marne naglosnienie
przez kilka piosenek ludzie krzyczeli : glosniej
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu Uśmiech
Odpowiedz
#13
Na kazdym koncercie ktos czegos nie zobaczy albo nie uslyszy. W Poznaniu wiele osoba narzekalo, ze telebimy byly za male i nie widzieli libretta wyswietlanego na dole ekranu, a dalsze sektory nic nie widzialy ani nie slyszaly. Sam pamietam jak w Spodku KTOS MI ZASLANIAL MARKA BANEREM KNOPFLER.PL Uśmiech) Uśmiech Oczko


A reklama plyty Gilmoura? Nie widze w tym nic zlego. Po pierwsze to nie tv zarzadzila taka reklame tylko nabywca czasu antenowego, po drugie wybrali najlepszy moment zeby zlapac fanow PF przed tv, a po trzecie takie uwagi, ze to bylo niestosowne to nic innego jak kolejne podniecanie sporu kto lepszy - DG czy RW.

mencin
You get the shiver in the dark...
Odpowiedz
#14
Ani mi się nie pomyœlało, że podsycam spór kto jest lepszy piszšc o reklamie płyty przed operš Watersa. Jednak to trzeba przyznać, że wybrano najlepszy moment żeby zlapac fanow PF przed telewizorniš. Jednak dalej pozostaje mi cień tej niestosownoœci.
Odpowiedz
#15
Dajmy już temu spokój kto lepszy. To droga donikšd. Roger Waters jest wielki i David Gilmour jest wielki. Zajmijmy się lepiej MK. A może by tak pospekulować trochę o nowej płycie Marka Knopflera która ukaże sie w rocku 2007? Jaka będzie? Czy wypadkowš np. All The Raodrunning (choć trudno tutaj o porównania majšc na uwadze że album powstawał przez lata) czy raczej Shangri-La?. A może Maestro zaskoczy Nas czymœ absolutnie innym? Wiemy i znamy wprawdzie Jego muzyczne eldorado ale kto wie, kto wie...? Może wieczorkiem wstawię taki wštek Uśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#16
Cytat:Originally posted by mencin@Aug 31 2006, 06:27 AM
kolejne podniecanie sporu kto lepszy - DG czy RW.

Myœlę, że dyskusję na ten temat możemy uznać za zamkniętš. Każdy ma swoje zdanie i prawo do wyrażania własnych opinii. Na tym przecież polega demokracja (póki jeszcze jš mamy...Uśmiech)
Dla odcięcia się od floydowych klimatów zapuszczę sobie chyba divx'ie booltegowy koncert moich ukochanych Yesów z "Union Tour 1991" Oczko
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  IRA w Krakowie filipk91 1 2,397 18.03.2009, 19:05
Ostatni post: ania
  Ca Ira Dvd Unoficial coyote 12 5,424 31.08.2006, 14:30
Ostatni post: BET

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości